Hipnoza znana jest ludzkości od zarania dziejów. I przeszła naprawdę długą drogę – od świątyni snu, przez teorię magnetyzmu zwierzęcego, po skuteczny, poparty naukowymi badaniami nurt terapeutyczny. Choć streszczenie całej tej historii w jednym artykule jest naprawdę dużym wyzwaniem, to postaramy się przybliżyć Wam wszystkie najważniejsze kwestie. Zapraszamy do artykułu!
Dawno, dawno temu… czyli pra stare techniki hipnozy.
Pierwsze wzmianki o przeprowadzaniu zabiegów z wykorzystaniem transu hipnotycznego znamy już ze Starożytności. W starożytnym Egipcie z powodzeniem stosowano hipnozę jako środek terapeutyczny. Co więcej, metody których wtedy używano zachowały się na papirusie Ebersa (napisanym około 1550 r. p.n.e). Zabiegi transowe wykonywano także w Starożytnej Grecji, Mezopotamii czy Indiach w tzw. Świątyniach Snu, w których to ówcześni kapłani używali przeróżnych rytuałów transowych. Kapłani zajmowali się uzdrawianiem za pomocą transu z pomocą śpiewu, tańca czy rytualnych ruchów.
Szczególnie ciekawa była grecka praktyka hipnozy podczas snu w świątyniach. Chorzy przed udaniem się do świątyni musieli się odpowiednio przygotować – stosowali specjalną dietę, korzystali z wonnych kąpieli i rytualnych obmyć. Dopiero wtedy mogli położyć się spać w świątyni. Podczas snu kapłani szeptali „pacjentom” sugestie do ucha, aby ci mogli wykorzystać siły samouzdrawiania.
Oczywiście zabiegi transowe były wykorzystywane także w różnych tradycjach szamańskich, m.in. wśród szamanów syberyjskich czy rdzennych Amerykanów, którzy dzięki nim mieli łączyć z wyższymi energiami, bóstwami, istotami. Być może to właśnie tym rytuałom zawdzięczamy dzisiejsze mylne postrzeganie hipnoterapii 😊
Kolejne interesujące zapiski o hipnozie pochodzą z IX wieku i dotyczą członków zakonu Hesychasten. Tamtejsi zakonnicy poddawali się autohipnozie, wprowadzając się w trans poprzez kierowanie wzroku na własny pępek. Theophrastus von Hohenheim, szwajcarski fizyk i filozof, z kolei nauczał, że decydującym czynnikiem wpływającym na uzdrowienie jest „wewnętrzny lekarz”.
Niestety, mimo popularności hipnozy, inkwizycja zakazała tej formy leczenia.
Mesmer i magnetyzm zwierzęcy.
Musimy również wspomnieć o zjawisku hipnozy zwierzęcej. A. Kircher w 1646 roku w swojej pozycji Experimentum Mirable pisał o „zaczarowaniu” koguta. Wielu badaczy uważa, że dzieło to jest pierwszym przejawem „magnetyzmu zwierzęcego”, zaś samego Kirchera uznaje za prekursora mesmerystów.
Kolejne istotne wzmianki na temat hipnozy są już związane z Franzem Antonem Mesmerem. I choć jest to pierwsze znane nazwisko ze świata hipnozy to, jak pewnie się już domyślacie, Mesmer i współczesna hipnoterapia nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego 😊
Jest on jednak autorem teorii magnetyzmu zwierzęcego, która (w dość dużym uproszczeniu) zakładała, że przez każdy żywy organizm spontanicznie przepływa fluid. A zaburzenia przepływu tego fluidu są powodem przeróżnych chorób – zarówno tych psychicznych, jak i fizycznych. Mesmer twierdził, że „kosmiczny fluid” może być przechowywany magnesach i przekazywany cierpiącym w celu wyleczenia wszystkich chorób. Po kilku większych sukcesach, Mesmer odrzucił jednak magnesy – doszedł do wniosku, że on sam jest magnesem, przez który można przeprowadzić płynną siłę życia, a następnie przekazywać ją innym jako siłę uzdrawiającą.
Mesmer zaskarbił sobie bardzo dużo wyznawców, jeździł po całej Europie i odprawiał wiele rytuałów. Po upływie pewnego czasu odkryto jednak, że efekty, które lekarz osiągał w pracy ze swoimi pacjentami nie były związane z mistycznym, magicznym fluidem, a po prostu z siłą sugestii.
Kolejną osobą, nierozerwalnie związaną z hipnozą jest szkocki neurochirurg James Braid. Interesował się on teorią magnetyzmu zwierzęcego. To Braid jako pierwszy zwrócił uwagę na fakt, że to właśnie siła sugestii hipnotycznej wpływa na sukces procesu. Nauka Braida prężnie się rozwijała, wprowadzono ją także we Francji w szkole nantejskiej, z którą związany jest nasz kolejny bohater.
Hippolyte Bernheim, bo o nim mowa, to następne ważne nazwisko, które zapisało się na kartach historii hipnozy. To on jako pierwszy odważnie sformułował wiosek, że hipnoza to naturalne zjawisko, pojawiające się w formie reakcji na sugestie. Głośno sprzeciwiał się poglądom, że hipnoza ma cokolwiek wspólnego z magnesem, metalami i mistycyzmem.
Warto dodać, że środowisko naukowe do dzisiaj nie rozstrzygnęło, kto wprowadził słowo hipnoza do ogólnego użytku – czy Braid, czy Bernheim, dlatego obie postacie uważa są za ojców hipnozy.
Współczesna hipnoza
Mówiąc natomiast o nowoczesnym podejściu do hipnozy, czyli opartym o badania naukowe i weryfikowalne źródła, musimy cofnąć się mniej więcej do lat 50.
Badaczem, który miał ogromny wpływ na dzisiejsze postrzeganie i rozwój hipnozy, był amerykański psychiatra, Milton H. Erickson. Założył Amerykańskie Towarzystwo Hipnozy Klinicznej, prowadził szereg wykładów na tematy hipnozy i hipnoterapii. Uznawano go nie tylko za wrażliwego, ale także za wyjątkowo skutecznego hipnoterapeutę. Techniki, których używał doprowadziły do powstania tzw. hipnozy ericksonowskiej, która dosyć mocno odbiega od hipnozy dyrektywnej.
Na lata 50. datuje się także powstanie laboratorium badań nad hipnozą na Uniwersytecie Stanforda, którego założycielem był Ernest Hilgard. Dzięki temu rozwój hipnozy znacząco przyspieszył. Instytut ten do dziś wydaje naukowe periodyki (m.in. International Journal Of Clinical & Experimental Hypnosis), w których publikuje badania i artykuły na temat wykorzystania hipnozy w wielu dziedzinach – klinicznych, psychoterapeutycznych, terapeutycznych czy rozwojowych.
Jak widzisz owiana tajemniczą mocą i mistycyzmem hipnoza musiała przejść długą drogę, by udowodniono, że jest skutecznym narzędziem pomocnym w niwelowani bólu, leczeniu zaburzeń, rozwijaniu umiejętności oraz pracy z własną podświadomością, przekonaniami i emocjami. To właśnie dzięki badaniom i niepodważalnym rezultatom terapii hipnoza cały czas prężenie rozwija się jako dziedzina wiedzy naukowej – bardzo użyteczna w radzeniu sobie z wieloma problemami.